Artykuły

Nie chowajmy głowy w piasek

PYTAMY Ks. Wiesława Kondratowicza, dyrektora Diecezjalnego Ośrodka Duszpasterstwa Trzeźwości w Kowalewie

Od wielu lat pracuje Ksiądz z osobami uzależnionymi od alkoholu. Dlaczego zajął się Ksiądz tego typu duszpasterstwem?
Bo sam – jako młody ksiądz – miałem problem z alkoholem. Trafiłem do grupy Anonimowych Alkoholików w Poznaniu. Na początku mojego trzeźwienia spotkałem też sługę Bożego ks. prof. Franciszka Blachnickiego, który mnie właściwie ukierunkował na pomaganie innym, szczególnie księżom. To jest mój charyzmat. Tak go odczytuję i jestem za to wdzięczny Bogu.

Jak długo Ksiądz pił?

Intensywny rozwój choroby, kiedy zaczęła ona już przechodzić z etapu krytycznego w przewlekły, trwał u mnie sześć lat. Gdy patrzę z perspektywy czasu i mojej obecnej wiedzy na temat alkoholizmu, widzę że predyspozycje do choroby alkoholowej miałem już w młodości. Alkohol za mnie coś robił, lepiej się czułem, lepiej grałem w zespole muzycznym. Jak graliśmy na zabawach, ciągnęliśmy wino za kulisami, a mnie się wydawało, że granie i śpiewanie lepiej wychodzi…

A potem, w okresie kapłańskim?

Parafianie często specjalnie na kolędę chowali koniak, który w latach 70 był rarytasem. I do tego ta subkultura zachowań i przekonanie, że wszyscy w Polsce piją. Niepijący jest postrzegany jak kosmita. Więc nie jest żadnym zgorszeniem, że ksiądz też wypije kieliszek czy dwa. Ale w mieście na jedną trasę kolędową było 20 albo 30 mieszkań i niemal w każdym ktoś czekał z kieliszkiem. Można sobie wyobrazić, czym to się kończyło. I często zaczynał się ciąg…

Nie ma Ksiądz problemu z mówieniem o swoich problemach? Do niedawna alkoholizm księży był tematem tabu…

Dopóki będziemy chowali głowę w piasek albo udawali, że nie ma tego problemu albo że jest on marginalny, nie będzie to sprzyjać jego rzetelnemu rozwiązaniu. Musimy – jako kapłani, biskupi, teologowie – uznać, że alkoholizm jest chorobą. Niektórzy mówią, że ksiądz ulega alkoholizmowi z własnej winy, bo przecież ma słowo Boże, sakramenty, swoje kapłaństwo, więc nie powinien sięgać po kieliszek. Ale ja bez przerwy powtarzam, że to sięganie po kieliszek nie jest przecież złośliwe. Oni nie mówią: „ja się teraz upiję, bo jestem alkoholikiem. Gdyby tak było, wtedy możemy dyskutować o winie moralnej. Natomiast jeżeli człowiek nagle budzi się, trzęsie, wie, że nie kontroluje swojego picia, to on jest po prostu chory. Jest to zespół zależności alkoholowej i może na niego zapaść każdy człowiek, także ksiądz.

Co Ksiądz robi, gdy do konfesjonału przychodzi alkoholik?

Kiedy przychodzi rasowy alkoholik i zaczyna się spowiadać, zazwyczaj mówi, że nadużywa alkoholu. Pytam więc, co to znaczy? Nadużywałeś, upiłeś się, film ci się urwał? Po paru pytaniach już wiem, czy mam do czynienia z alkoholikiem. Wtedy mówię mu: dobrze się składa albo miałeś pecha, bo trafiłeś na spowiednika, który też jest alkoholikiem. Tylko różnica między nami jest taka, że ty dwa tygodnie temu piłeś, z czego się spowiadasz, a ja już nie piję 32 lata. Mówię też, że jest wspólnota AA, która mu pomoże. I tak naprawdę nic więcej nie mogę zrobić. Nie mogę w konfesjonale bawić się w terapeutę.

W jaki sposób kapłani mogą pomóc rodzinom, w których jest problem alkoholowy?

Każdy proboszcz, kapłan musi zacząć od dobrego przygotowania siebie. Warto korzystać z pomocy fachowców, którzy przeszkolą księży, powiedzą, jakie są objawy choroby alkoholowej, jak reagować w konkretnych przypadkach, jakich słów używać. Nie wystarczy – mówiąc trywialnie – stuła i kropidło. To jest tak specyficzna choroba, że tu nie można mieć własnych pomysłów. Przeszkolony, świadomy ksiądz będzie wiedział, że gdy przyjdą anonimowi alkoholicy z prośbą o salę na spotkania, ma ją im udostępnić z pocałowaniem w rękę, a nie mówić: co, wy macie tu zamiar pić? Won mi stąd!
Dzisiaj w Polsce, przy tak dużym zasięgu alkoholizmu, każda parafia powinna dać miejsce dobrej grupie AA, jeśli tylko ma możliwość. Byłem przy zakładaniu wielu grup i wiem, jak wszystko fajnie idzie, jeśli jest zrozumienie ze strony kapłana.

NOT. JAG  Za: Echo Katolickie – link do zaprzyjaźnionej strony : Echo Katolickie