Pożegnanie

 Jacek Telesfor Kasprzak nie żyje!

Odszedł do Pana, po kilkumiesięcznej chorobie, dnia 26 lipca 2020 r.
Ponad 20 lat pełnił funkcję dyrektora Zakładu Lecznictwa Odwykowego w Czarnym Borze.

Był wielkim człowiekiem nie tylko jako specjalista terapii uzależnień, znany w całej Polsce z  profesjonalizmu, wielkich umiejętności, ogromnego doświadczenia i charyzmy. Dał się też poznać jako człowiek o wielkim sercu, który swoją profesję traktował jako powołanie. Był też człowiekiem żywej wiary, która inspirowała Go do traktowania swego  życia jako służbę Bogu i ludziom.

Z bólem i zaskoczeniem przyjęliśmy wieść o jego śmierci. Spontanicznie z naszych serc wylewa się też uczucie wdzięczności za to czego w obfitości udzielił nam Bóg przez Jego serce.

Żegnaj Drogi Jacku i do zobaczenia w domu Ojca!

Nekrolog do pobrania:nekrolog-1

 

1 thought on “Pożegnanie”

  1. Jacku…
    Nigdy, nawet czysto teoretycznie, nie rozważałem, że taki smutny dzień nadejdzie… Jesteś (pozwól, że w tej formie czasu teraźniejszego pozostanę) dla mnie taką osobą, która wciąż żyje, wciąż jest.
    Po raz pierwszy usłyszałem o Tobie na początku 1994 roku, kiedy to, trzeźwiejąc już kilka dobrych miesięcy w grupie AA, moja ówczesna przyjaciółka i A-owska „sponsorka” Asia, powiedziała mi, że jest taki ośrodek leczenia uzależnień w Zabłotach, niedaleko Bełchatowa i że prowadzi go taki super terapeuta, jeden z najlepszych w Polsce, Jacek Kasprzak. I w takich właśnie okolicznościach usłyszałem o Tobie po raz pierwszy. Wydawało mi się wówczas, że to iż chodzę na mitingi AA w zupełności wystarczy do tego abym był trzeźwy. Bałem się terapii, bo wolałem wtedy pozostawać w złudnej strefie komfortu, że może mi nie jest potrzebna żadna terapia, że przecież już nie piję, że chodzę na mitingi, że…. itd, itp… Dzisiaj wiem, ze to był mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Za namową Asi, na początku maja 1994 roku, pojechałem na terapię do Zabłot. Pamiętam dzień kiedy Cie zobaczyłem, i nie było to wcale pierwszego czy drugiego dnia. Byłem w Ośrodku już dobrych kilka dni, kiedy na społeczności, wśród terapeutów, pojawiła się nowa dla mnie osoba. I byłeś to Ty. Imponowałeś mi swoją postawą, pewnością siebie i tym całym anturażem jaki był wokół Ciebie…ale jednocześnie bałem się bezpośredniego kontaktu z Tobą. Po tygodniu pobytu na tzw. grupie wstępnej, przeszliśmy na oddział. Początkiem tego było przydzielenie każdemu z pacjentów indywidualnego terapeuty. Kiedy na społeczności, usłyszałem swoje imię i nazwisko, a następnie imię terapeuty z którym będę pracował przez najbliższe cztery tygodnie zadrżałem…bo moim terapeutą miałeś zostać właśnie Ty! Do dziś, z przekonaniem twierdzę i uważam, że to był niesamowity prezent od Boga. Moją teczkę z Zabłot (IPT) mam do dzisiaj, i cały czas widnieją tam zadania jakie mi wówczas zlecałeś do napisania, a pod zadaniami moje prace, pisane z samiutkiego rana, kiedy jeszcze koledzy w pokoju spali, bo jakoś wtedy najlepiej mi się pisało.
    Po zakończeniu terapii wróciłem do domu i -mówię to z pełną świadomością- moja trzeźwość, moja świadomość siebie była inna.
    W 2009 roku znów spotkaliśmy się w relacji terapeutycznej, ale tym razem na terapii DDA. To co potem w moim życiu się wydarzyło można by nazwać cudem i pewnie w sporej mierze tak było, ale była też w tym i moja praca, spowodowana Twoja mądrością i tym wszystkim co od Ciebie usłyszałem w kontekście „mojego DDA”.
    Nie przesadzę jak powiem, że to co osiągnąłem, to co obecnie robię, to co mam i to co się w moim życiu dzieje zawdzięczam Tobie.
    Jacku, bardzo Ci dziękuję, że przez 26 lat mojego życia, trzeźwego życia, w nim byłeś, funkcjonowałeś. Że mogłem Cię poznać i czerpać z Twojej wiedzy i mądrości. To są sprawy nie do przecenienia, a ich wartość zna każdy, kto się z Tobą zetknął czy to prywatnie, czy terapeutycznie.
    Teraz jesteś już u Boga, a tam nie ma bólu, łez i to jest jedynie dla mnie pocieszenie, bo Twoja nieobecność jest tak nieracjonalna, że gdybyś nagle wszedł do naszego gabinetu, to wcale nie byłbym zdziwiony, bo Ty przecież jesteś, więc dzisiaj mówię Ci: do zobaczenia!
    Spoczywaj w Pokoju.

    Jarecki

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *