Artykuły

Słowo Diecezjalnego Duszpasterza Trzeźwości

Czy tylko bezradność i beznadzieja?

Jako duszpasterz trzeźwości często spotykam się w swojej posłudze z problemami alkoholowymi w naszych polskich rodzinach. Najbardziej niepokoi nie tyle fakt, że zjawisko to nie maleje, że tak wiele rodzin cierpi z powodu nadużywania alkoholu przez kogoś z bliskich, ale jeszcze bardziej przygnębia powszechna bezradność i beznadzieja, które towarzyszą tym zjawiskom. A przecież z własnego długoletniego doświadczenia duszpasterskiego wiem, że można poradzić sobie z tymi problemami. Ujawnione przypadki uzależnienia od alkoholu nie muszą skazywać samego alkoholika i jego bliskich na przegraną i stawiać w sytuacji bez wyjścia. Problem jest do rozwiązania, a spiralę bolesnych jego konsekwencji w rodzinach można skutecznie zatrzymać.
Potrzebna jest tu niewątpliwie dobra wola ze strony alkoholika, jak i ze strony jego najbliższych. Ale to za mało! Trzeba przede wszystkim przezwyciężyć niebezpieczną izolację, której źródłem jest paraliżujący wstyd, rodzący się i u samego alkoholika, jak i jego bliskich („a co ludzie powiedzą ), a także lęk, często różne irracjonalne obawy. Alkoholik albo boi się przyznać do problemu, albo wyolbrzymia trud, który musiałby podjąć dla jego przezwyciężenia. Jego bliscy z kolei rezygnują z podejmowania jakichkolwiek sensownych i odważnych kroków, bo lękają się niezrozumienia ze strony środowiska i często reakcji samego alkoholika, boją się po prostu szantażów z jego strony i różnej formy przemocy w odwecie. ” Jak zacznę coś robić, to on będzie się mścił: nieraz słyszę z ust spłakanych, cierpiących żon czy matek alkoholików, podczas indywidualnych kontaktów ze mną. Niby szukają pomocy, ale np. na propozycję podjęcia konkretnych działań, często szybko się wycofują i tym samym skazują na trwanie w beznadziei.
Zasygnalizowane powyżej zachowania nie sprzyjają też w zdobywaniu elementarnej wiedzy o alkoholizmie, a to jest konieczne, by cokolwiek sensownego podjąć w tym względzie i liczyć na owoce tego. Bez osiągnięcia minimum wiedzy, bez zrozumienia że uzależnienie od alkoholu jest chorobą, bardzo skomplikowaną i złożoną i że jak każdą inną chorobę, trzeba ją leczyć, pozostaje obracać się w zamkniętym kręgu bólu i pretensji, bezradności, lęku i beznadziei.

Naszą działalnością podejmowaną w ramach diecezjalnego duszpasterstwa trzeźwości, skupioną obecnie wokół Diecezjalnego Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości i Pomocy Rodzinie, z siedzibą w Krzeszowie, staramy się pomagać w rozrywaniu tego zaklętego kręgu niemocy i pokazywać uzależnionym i ich bliskim drogi wyjścia. Temu ma też służyć nasza obecność na łamach dwumiesięcznika PANI KRZESZOWSKIEJ. Ale nie tylko to mamy na uwadze, nie tylko chcemy otwierać swoiste „okno nadziei tak wielu cierpiącym z powodu problemów alkoholowych, pragniemy również przyczyniać się do budowania u wszystkich wierzących postawy odpowiedzialności za trzeźwość naszego społeczeństwa i mobilizować do wspólnych działań, wychodząc z konkretnymi propozycjami. Nie zabraknie więc w naszym kąciku w PANI KRZESZOWSKIEJ wypowiedzi specjalistów od uzależnienia od alkoholu, świadectw samych alkoholików, refleksji doświadczonych duszpasterzy trzeźwości. Będą też reportaże z różnych spotkań, rekolekcji trzeźwościowych, pielgrzymek czy uroczystości organizowanych w ramach działalności naszego duszpasterstwa. Będziemy informowali o kolejnych naszych inicjatywach i zapraszali do udziału w nich.

Kustoszowi Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie, Księdzu Prałatowi Marianowi Kopko, dziękujemy za życzliwość i udostępnienie nam miejsca na łamach PANI KRZESZOWSKIEJ.
Duszpasterz Trzeźwości Diecezji Legnickiej
ks. Bronisław Piśnicki